piątek, 1 lutego 2013

Sezon dietowy.



No to zaczynamy luty.
A, jak luty to za chwilę wiosna będzie. A, jak wiosna to jak świat długi i szeroki zaczynamy jeden temat-dieta.
W każdej gazecie, czasopiśmie na 100 % artykuł na ten temat będzie, będzie milion porad i rad, od gwiazd, gwiazdek,gwiazdeczek, celebrytów i innych ekspertów.
W telewizji, internecie, radiu pojawią się reklamy i ogłoszenia różnych, różnistych środków na odchudzanie, oferty firm, które same nam będą przygotowywać posiłki za nie małe pieniądze. W księgarniach zasypią nas tonami książek w tym temacie.W siłowniach, w klubach fitness znajdą się specjalne oferty dla tych co chcą w mniejszy rozmiar ubrań wskoczyć na wiosnę, a jak ktoś chce to nawet może wynająć sobie osobistego trenera co zmotywuje i pomoże zrzucić zbędne kilogramy. Tak zaczyna się pora roku dietowa.
Nie ma chyba osoby, która chociaż raz w życiu nie była na jakiejś diecie.
Jedne są mono tematyczne więc po jej zakończeniu człowiek rzuca się na jedzenie jak kot na biegnącą mysz i pakuje w siebie niezliczone ilości tego co nie mógł wcześniej jeść. Inne są tak urozmaicone, że właściwie nie wychodzimy z kuchni,tylko gotujemy, przyrządzamy, a i tak na koniec marzymy o zakazanym produkcie w naszej diecie.
Mnie osobiście irytuje fakt podawania nie prawdy przez różne gwiazdy i gwiazdeczki, że albo nie są na żadnej diecie,i nie ćwiczą,a jedzą wszystko na co mają ochotę i tak wyglądają,albo natura je tak obdarzyła idealną figurą, a po jakimś czasie okazuje się, że mają osobistego trenera, owszem jedzą wszystko, ale najczęściej sałatę, a o ciastkach marzą po nocach.
Na pewno wiele młodych mama irytują też celebrytki- matki które 2-3 tygodnie po porodzie mają brzuszki jak deski do prasowania i mówią, że to przecież żaden problem parę brzuszków i już. Co jak każdy domyśleć się może prawdą nie jest, ale frustrację wprowadza w kobietach nie celebrytkach co tygodniami, a czasami miesiącami walczą o dawną sylwetkę.
Każdy z nas z odchudza się, bo ma jakiś ukryty powód, cel dla mnie jest to lepsze samopoczucie i pewne spodnie jeansowe w których chce jeszcze pochodzić:-)
Kiedyś jak zaczęłam analizować, kiedy w życiu najmniej ważyłam albo udało mi się schudnąć wyszło mi, że właśnie wtedy nie byłam na żadnej diecie!
Jadłam wtedy zgodnie z zasadą -co mój organizm chce to zjem. 
Fakt sport który wtedy uprawiałam pomagał, ale nie był on celem do odchudzania tylko raczej skutkiem ubocznym.
Moim zdaniem nie skuteczne są wszelkie rodzaje diet gdzie jemy tylko wybrane produkty, czy czegoś sobie odmawiamy, bo po zakończeniu diety wrócimy do starych nawyków i efekt jojo gotowy. Jak mówią najstarsi górale :-) najlepsza dieta na świecie to MŻ ( mniej "jeść":-)).
Ja jednak proponuję inną dietę, którą jak oczywiście najdzie mnie vena wprowadzę do swojego życia (co pewnie nie długo będzie, bo "te" jeansy będę chciała założyć :-)).
Moja dieta jest wymyślona przeze mnie 2 lata temu zadziałała, w ciągu miesiąca 5 kg mnie mniej było :-)
Więc tak:
1) oczyszczamy się: przez 2-3 dni moje menu wyglądało tak:
rano: szklanka ciepłej wody z cytryną lub soku pomarańczowego(ale takiego z cząstkami pomarańczy), na śniadanko jogurt naturalny mały, a do niego parę orzeszków włoskich, żurawiny, 2 łyżki otrębów owsianych i pszennych, 1 małą łyżeczka miodu + herbata zielona.
przegryzka: jabłko lub banan, herbatka biała lub zielona
obiadek: zupka, lub jakiś krem pomidorowy, brokułowy,pieczarkowy każdego dnia inny
przegryzka: jogurt naturalny + owoce banan, kiwi, brzoskwinia, truskawka, co kto lubi i chce wkrojone lub osobno, oczywiście do picia herbatka albo woda z cytryną
kolacja: sam jogurt naturalny, do picia herbatka
Ponieważ ja w zasadzie piję herbaty tylko białe albo zielone to takie tylko piłam.
2/ po tych 2-3 dniach zaczynałam nowe odżywienie.
Więc tak, jadłam to co chciałam tzn słuchałam swojego organizmu. Na pewno znacie to uczucie, że nagle zachce się Wam np. pizzy, pojawia się w Was ogromna chęć na to właśnie danie. Niestety nie macie jej pod ręką więc zjadacie kanapki albo jakiś inny zamiennik, a ja właśnie uważam, że należy zjeść pizzę, bo wtedy po pierwsze Wasz mózg zakoduje, że dostanie to co chce, coś na co macie ochotę. Jedząc tą pizzę będzie czuli przyjemność i będziecie delektować się jej smakiem i każdym kęsem. W przypadku zamiennika będzie czuli, że nie jecie tego na co macie ochotę, zjecie tego więcej bez smaku i przyjemności co spowoduje frustrację i chęć do spałaszowania czegoś jeszcze.
Więc jadłam to no co miałam ochotę.
Jadłam też wtedy kiedy naprawdę chciało mi się jeść, a nie kiedy była tak zwana " presja społeczna" bo np. w domu obiad został podany do stołu.
Kolejna moja zasadą jeść do momentu poczucia sytości a nie, że jeszcze na talerzu mamy coś i zgodnie z zasadą wyniesioną z domu czy przedszkola wszystko należy zjeść. Nie chodzi mi o to,żeby marnować jedzenie, bo sama tego nie lubię, ale lepiej jest nie zjeść do końca niż potem mieć problemy z brzuszkiem i/czy wagą.Następnym razem ugotujemy i zjemy mniej.
Jadłam wszystko, ale się nie opychałam, zdałam sobie sprawę, że nie jestem wielbłądem i mój organizm za chomikuje jedzenie, ale niestety nie na plechach w formie garba tylko na brzuchu i udach. Więc jeść wszystko, ale w granicach normy, dla każdego jest ona inna, po prostu tyle, żeby się najeść, a nie przejeść.
Muszę zaznaczyć, że jadłam i słodycze i winko piłam:-)
Więc nie było żadnego odmawiania sobie czegokolwiek.
Oprócz winka, piłam też wodę starałam się, żeby ok 1 litra jej dziennie było, zawsze woda była ciepła nigdy z lodówki, ze względu na moje gardło.
A oprócz tego ruch, nie nie żaden wyczynowy czy regularny, tak po prostu moje ulubione jego formy, spacer albo rower, bez regularności jakiejś.
Jak miałam czas to wracałam z pracy na nogach do domu (przy zmianie obuwia oczywiście na bardziej wygodne),jak mogłam gdzieś podejść, a nie podjechać to szłam, jak leciała ulubiona piosenka w radiu to trochę poruszałam biodrami i tyle. Efekt był jakby mimochodem.
Niestety potem przytyłam. Dlaczego? bo wyjechałam na 3 tygodnie do innego kraju, a tam bardzo, bardzo, bardzo tucząca kuchnia była, same słodkie i tuczące rzeczy od rana do wieczora i po 3 tygodniach 5 kg wróciło.
Ale teraz mam plan powtórzyć mój program :-) oczywiście w tym sezonie dietowym.
Trzymajcie kciuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis