wtorek, 4 lutego 2014

Pod Mocnym Aniołem.



 źródło: www.informatorbrzeski.pl



Gdy obejrzałam ten film,  koleżanka zadała mi pytanie, czy jest fajny. Odpowiedziałam, że nie, ten film z pewnością fajny nie jest. Bywa śmiesznie, ale fajnie nie jest. Bo być nie może.

Głównym bohaterem filmu jest czterdziestoparoletni Jurek, elokwentny pisarz, który ma duży problem z piciem. Jest alkoholikiem.

Film trwa około 2 godzin. Po 40 minutach, zaczęłam czuć się  zmęczona patrzeniem na ciągi Jurka i słuchaniem jego przeintelektualizowanych monologów.


Fakt że Jurek jest wykształcony i napisał dobrą powieść,  nie czyni z niego nadczłowieka. W niczym się nie różni od  innych osób uzależnionych od alkoholu. Nie jest ani lepszy, ani gorszy. Ciągi Jurka, tak jak i innych pacjentów Oddziału Odwykowego, przebiegają według takiego samego schematu. Rozpoczynają się zaraz po wyjściu z odwyku, kiedy alkoholik podratowany przez lekarzy ma siłę do ponownego picia. Organizm odpoczywa i można dalej wlewać w siebie hektolitry alkoholu. Najbardziej wstrząsnęła mną scena w której bohater, pokryty własnymi wymiocinami i kałem, leży nieprzytomny nad muszlą klozetową. W takim stanie znajduje go pogotowie. Nałóg odbiera  Jurkowi godność.
Nie ma znaczenia, co będzie dalej. Najważniejsze jest, aby się napić, a właściwie zapić i trafić do innej rzeczywistości, w której się nic nie czuje. Nie ma problemów. Nie trzeba mierzyć się ze światem, sobą. Nadzieją dla pisarza jest Ona. To dla niej ma się zmienić. 

Z nią łączy chęć do pracy nad sobą. Chociaż jego życie nadal toczy się znanym scenariuszem - zaraz po leczeniu  tytułowa knajpa  Pod Mocnym Aniołem. W niej ci sami ludzie, te same sceny i dialogi. Później mieszkanie Jurka i sprzątanie  pozostawionych butelek.  W trakcie ciągów, seks bez zaangażowania i uczucia. Przełomem  w życiu Jurka jest chwila, kiedy sam dochodzi do momentu, w którym nie chce pić. Mówi do psychiatry, który po raz kolejny zapisuje go na leczenie:  „Wpadłem na pomysł, że może bym przestał pić.”

Film powstał na podstawie powieści Jerzego Pilcha pod tym samym tytułem. Autor od wielu lat nie pije. Powieść i film są przesiąknięte językiem, który jest niełatwy w odbiorze. Smarzowski od lat pracuje z tą samą ekipą aktorów. Obsadzenie w roli tytułowego bohatera Roberta Więckiewicza było strzałem w dziesiątkę. Więckiewicz jest Jurkiem od samego początku, nie ma miejsca na zgrzyt, czy niedomówienie.
Ja uwierzyłam w to, co pokazał mi główny bohater. W jednym z wywiadów Robert Więckiewicz przyznał, że rola w filmie sprawiła, że po jego zakończeniu nie tknął alkoholu. Świetny jest również drugi plan. Iwona Bielska, Iza Kuna czy genialny Jacek Braciak w roli księdza alkoholika.

Film jednak przypomina pijacki bełkot, aby zrozumieć, o co chodziło, trzeba się mocno natrudzić. 

                                                                              www. gazetaprawna.pl

Uważam, że to bardzo ważny film dla nas Polaków. Bo czy nie widzimy niemal na każdym rogu sklepu osób uzależnionych. Ja od lat podziwiam determinację osób przesiadujących w brzydkich barach niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Piątek czy poniedziałek, rano czy wieczorem ta sama ekipa prowadzi nieskończone dysputy nad kuflami z piwem.
A spotkania towarzyskie, imprezy rodzinne, chrzciny, wesela, czy są możliwe bez alkoholu? Polak-pijak. Dlaczego pijemy? Na to pytanie stara się odpowiedzieć reżyser filmu ustami leczących się alkoholików. Powody są najróżniejsze. Bo jestem nieśmiała, mówi jedna z bohaterek, bo czuję się samotna mówi druga, bo Polska przegrywa w piłkę nożną, bo wygrywa. Można by powiedzieć, dla chcącego nic trudnego. Zawsze powód się znajdzie. W filmie tak jak i w życiu, nie ma szybkich i łatwych rozwiązań, nic nie dzieje się ot tak. Bez woli uzależnionego, nie ma szansy na wyleczenie. Nie zrobi tego za niego żona, matka, ojciec, szef, znajomi. Tylko uzależniony może podjąć decyzję, że kończy z piciem.
Nikt inny nie zrobi tego za niego.


                                                                              www.kinomovie.pl


8 komentarzy:

  1. Mocny, dosłowny, obrzydliwy wręcz. trzeba zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie trzeba, nawet prewencyjnie.
      Żeby samemu się zastanowić na swoim piciem :)
      Wiem że znajomi mieli różne odczucia.

      pozdrawiam i dziękuje za wizyty

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Polecam, ale trzeba się nastroić na mocne kino.

      Usuń
  3. Sama wybieram się na ten film. Bardzo cenię Więckiewicza, to chyba mój ulubiony polski aktor. Już to, że film powstał na podstawie książki Pilcha może być wskazówką, że łatwy nie będzie. Jeszcze tematyka - alkoholizm. Masz rację pisząc, że dla Polaków to ważny film. Chyba potrzebujemy takie kopa w tyłek, może chociaż niektórym coś to uświadomi. Filmy nie są tylko po to, aby było ładnie i kolorowo, aby widz po seansie wyszedł uśmiechnięty z sali. Chodzi o coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, że czasami chodzi o coś więcej.
    Pozdrawiam i dziękuje za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałem ten film Madziu i muszę Ci powiedzieć , że napisałaś bardzo ładną recenzję . Mam nadzieję ,że to dopiero wstęp i rozwiniesz jeszcze ten temat .

    Pozdrawiam Tomek

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis