czwartek, 26 września 2013

Rak i śmierć. Gra która sama wybiera uczestników.

Post dziś smutny, bez zdjęć, ozdób, prosty.
Spowodowany wiadomością o śmierci sąsiadki, koleżanki rodziny.
Znałam Panią D.
Bywała w naszym domu, czasem w sklepie ją spotkałam, na poczcie.
Wiek 55 lat.
Mama trójki dzieci. Córka, dwóch synów bliźniaków. Żona,mama, synowa, siostra, sąsiadka, znajoma . ..
Zmarła na raka parę dni temu.
Jej choroba zaczęła się banalnie, a może nie.  
W lutym tego roku wróciła z egzotycznych wakacji z objawami przeziębienia, stan pod gorączkowy, kaszel.
Pierwsze podejrzenie jakiś wirus tropikalny. 
Antybiotyk, jeden, drugi coraz bardziej szczegółowe badania.
W marcu rezonans płuc i diagnoza -RAK.
Jak to Rak? u osoby która prowadziła najzdrowszy styl życia, ćwiczyła, nie paliła, łykała witaminy, nie przemęczała się, ze względu na sytuację finansową mówiło się, że tylko ptasiego mleczka jej brak. 
A, jednak.


Rak poczuł się bardzo dobrze u Pani D. mimo wizyt u najznakomitszych lekarzy, leczenia,pobytach w trzech szpitalach, chuchania, dmuchania, dbania, i pielęgnowania.
Rak rósł w siłę przerzucająca się na inne organy.
Pani D. i jej rodzina walczyli z całych sił.
Walczyli sześć miesięcy.
Przegrali. 
Pani D. odeszła w wieku 55 lat.
Odeszła do miejsca gdzie od roku jest też moja daleka ciocia.
Ciocia M.
Lat 65.
Mama dwójki dzieci. Syna i córki. Babcia czwórki dziewczynek.
Żona, mama, babcia, ciocia, kuzynka...
Idealna kucharka, której maksymą w życiu było nakarmić wszystkich kogo się da.
Nie mająca czasu na badania, na chorowanie, na nic tylko praca i praca.
Całe życie w biegu, całe życie pomagając innym, pracująca do ostatnich sił, a nawet ponad nie.
Rok temu w styczniu pojawiły się bóle w nerce, ciocia nie miała czasu ich zbadać, jednak bóle tak bardzo się nasilały, że wylądowała w szpitalu.
Badania, które nic nie wskazywały, czekanie na kolejne wyniki spokojnie będą za dwa tygodnie, za trzy przecież nic się nie dzieje.
Leki przeciwbólowe zaczęły działać, więc ciocia czym prędzej wróciła do domu, do pracy.
Parę tygodni później znowu bóle, znowu leki, badania i diagnoza - RAK.
Jest źle.
Rodzina udaje, że jest dobrze nic nie mówiąc cioci, ciocia udaje, że czuje się dobrze.
Jedna i druga strona robi to z miłości.
Jest kwiecień, piątek ciocia jak zwykle w kuchni pracuje, lepi pierogi przecież w sobotę jej firma obsługuje przyjęcie.
Wieczorem zabierają ją do szpitala po trzech dniach odchodzi w ramionach córki.
Znowu Rak wygrał.
Tym razem po czterech miesiącach.

Dwie Kobiety, które nigdy się nie poznały.
Dwie Kobiety, które prowadziły diametralnie różne życia.
Dwie Kobiety które połączyła śmiertelna choroba.
Brak ich.

ps. Historie te są niestety prawdziwe. Opisałam je, bo chciałam, żeby gdzieś był ślad o życiu Cioci M. i Pani D. które odeszły przegrywająca z okrutną chorobą. 
 

7 komentarzy:

  1. Smutne. U mojego taty kilka miesięcy temu też zdiagnozowano raka płuc. Było wielkie zmartwienie potem szybka operacja która pociągnęła za sobą wycięcie prawie jednego całego płata płuca. Na szczęście wszystko poszło z godnie z planem lekarzy i tata mimo ogólnego osłabienia czuje się juz znacznie lepiej. Mam nadzieje że dalsze diagnozy będą dobre. Na razie lekarze mówią że najgorsze już pokonaliśmy. Jednak już na zawsze w naszej rodzinie będzie mała niepewność. A co jeśli rak wróci? Przykro słuchać i czytać o takich rzeczach jednak nikt nie wie jaki ma los pisany. Trzeba pamiętać o tych co odeszli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i robić badania.
      Trzymam kciuki za tatę.

      pozdrawiam i zapraszam częściej.

      Usuń
  2. Niestety coraz częściej słyszy się o śmierci spowodowanej rakiem... nie wiem czy to ze względu na lepszą komunikację (media), czy faktycznie coraz więcej osób ulega tej chorobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz więcej osób choruje.
    Dlatego ważne jest żeby robić badania regularnie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutny, ale piękny ten post...Przeczytałam...zamyśliłam się...Będę tu zaglądać...Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, cieszę się to może złe słowo, ale miło mi, że się podoba. I zapraszam jak najczęściej.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Niestety rak jest już wszędzie, to choroba XXI wieku i właściwie nie ma szans, żeby w 100% uchronić się, dlatego uśmiechajmy się do siebie i starajmy się robić to, co dla nas ważne, bo nie wiadomo ile mamy czasu w tym życiu, tym bardziej Kasiu gratuluję ważnych decyzji i trzymam kciuki za konkurs, całuski :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis