poniedziałek, 16 września 2013

Bo to zła Kobieta była - caryca Katarzyna II - by Magdalena.




O Katarzynie II, carycy Rosji, nigdy nie słyszałam dobrego słowa. A to jest winna rozbioru Polski, a to króla Stasia uwiodła i porzuciła, a w dodatku własnego męża pozbawiła życia. Miała niezliczoną ilość kochanków, była okrutna i mściwa.

Z zaciekawieniem sięgnęłam więc po książkę Roberta K. Massie „Katarzyna Wielka. Portret Kobiety”, której główną bohaterką jest caryca - kobieta inteligenta, wytrwała, a czasami także nieszczęśliwa i samotna. Niezwykle charyzmatyczna osobowość, która na przekór nieprzychylnym dla kobiety czasom, doszła na sam szczyt i zdobyła władzę absolutną.

Katarzyna, a właściwie Zofia Fryderyka Augusta, urodziła się w Szczecinie w rodzinie zubożałego księcia Christiana. Matka Joanna, mająca światowe ambicje, czuła się nieszczęśliwa w domu dużo starszego męża. W wieku szesnastu lat urodziła córkę.  Zofia nie była  ulubienicą matki. Być może wynikało to z faktu, iż poród przyszłej carycy był niezwykle trudny. Możliwe też, że oschłość matki wynikała z jej młodego wieku i emocjonalnych problemów. Zofię wychowywały nianie i opiekunki, a oczkiem w głowie matki  był syn Wilhelm.



W wyniku zawirowań na rosyjskim dworze, marzenia Joanny o światowym życiu miały się wkrótce spełnić. Joanna wraz z nastoletnią Zofią zostały wezwana do Rosji, gdzie cesarzowa Elżbieta I  szukała właściwej żony dla swojego siostrzeńca, przyszłego cara Rosji. Wybór  padł na Zofię.

Zofia i Piotr byli dziwną parą. Dwoje nastolatków grających przedstawienie dla dorosłych, oboje wystraszeni i niedorośli. Piotr był specyficznym chłopcem. Osamotniony, pozbawiony matki i ojca, dorastał pod okiem sadystycznego nauczyciela. Jedyną fascynacją chłopca było wojsko. Od najmłodszych lat upodobał sobie musztrę i salutowanie. Zofia odznaczała się urodą, skromnością i inteligencją. Posłuszna matce, z pokorą przyjęła nową rolę, jaką zaproponowała jej Elżbieta I.

Życie na carskim dworze dalekie było do sielanki. Zofia radziła sobie jak umiała. Elżbieta  I  okazała się chimeryczną osobą. Była zazdrosna o młodość i urodę przyszłej carycy, ale  były też chwile, w których stawała za Zofią murem.

Po ślubie z Piotrem i przejściem na prawosławie, Zofia przyjęła imię Katarzyna. Kobieta nie ustawała w staraniach, aby jej pozycja na dworze była mocna. Uczyła się rosyjskiego, czytała dzieła klasyków oraz znanych wówczas pisarzy. Niewątpliwe intelektem przewyższała męża, który przy każdej okazji próbował ja upokorzyć.

Każde z nich prowadziło osobne życie. Piotr spędzał czas na pijaństwie i hulankach.  Pożycie młodych małżonków  układało się źle, a dodatkowo Katarzyna nie mogła zajść w ciążę.

Katarzyna, młoda kobieta odtrącona przez męża, była skora do romansów. Na dworze było wielu przystojnych oficerów i szlachciców. Ojcem jej pierwszego dziecka był najprawdopodobniej Siergiej Sałtykow,. Gdy Katarzyna urodziła syna Pawła, Elżbieta I oszalała ze szczęścia. Niestety, łaska  carska nie spłynęła na matkę następcy tronu. Elżbieta I  zaraz po porodzie odebrała chłopca matce. Między Katarzyną a Pawłem nigdy nie powstała rodzicielska więź. Paweł czuł się niedoceniany i odtrącony. Katarzyna zaś uwielbiała jego dzieci. W synie nie widziała następcy tronu. Wśród licznych romansów Katarzyny, niewątpliwie ciekawy był związek z Stanisławem Augustem Poniatowskim, młodym polskim szlachcicem. Katarzynie imponował jego spokój, kultura i ogłada. Stanisław pochodził z jednego z najlepszych polskich rodów. Odebrał staranne wykształcenie, interesował się sztuką i kulturą. Umiał odnaleźć się na dworze rosyjskim. Z tego związku urodziła się dziewczynka, która  zmarła zaraz po porodzie.

Mąż Katarzyny został odsunięty od władzy i caryca zaczęła rządzić samodzielnie. Stała się   osobowością wyprzedzającą swoją epokę. W trakcie panowania korespondowała z największymi umysłami tamtych czasów, Wolterem i Diderotem.

Czy była bezwzględna i okrutna? Na podstawie powieści, którą przeczyłam, mogę powiedzieć, że walczyła o siebie i swoją pozycję. Gdyby nie zgładziła męża, on zapewne zabiłby ją. Nie lubiła być sama, dlatego zmieniała faworytów, którzy zawsze na odchodne dostawali sowitą odprawę. U mężczyzn ceniła przede wszystkim zalety umysłu. Głupcami się nudziła. Dlatego może tak częste były roszady u jej boku.

A, ona sama walczyła jak umiała o swoją pozycję w świecie zdominowanym przez mężczyzn, czy to źle? 

Ps. z racji chwilowej nieobecności Magdaleny,w jej zastępstwie publikuję jej post :-)

5 komentarzy:

  1. Przeczytalam jednym tchem!! Swietnie piszesz!! :) bede zagladac,pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie napisane, jak nigdy przeczytałam caly post :) interesująca historia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tu się prawie nic nie zgadza! W jakim Szczecinie się urodziła? Nic podobnego. Jej córka nie zmarła zaraz po porodzie! A 2 lata PO! Nie była odtrącona przez męża! Jej mąż cierpiał na stulejkę i zwyczajnie był niezdolny do odbycia stosunku płciowego! Dopiero jak usłużny Sałtykow (w swoim interesie, najpierw kochanek carycy, potem jej "sutener") doniósł o wszystkim Elżbiecie, spili Piotra w salonie (forma znieczulenia) i medyk usunął mu napletek, wtedy po rekonwalescencji mógł odbywać normalne stosunki płciowe. Już więcej nie piszę, bo bym musiała odnieść się do każdego zdania.
    Może warto czasem sprawdzić też historyczne źródła, zamiast powielać dziwne rewelacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Anonimie :)

      Jak napisałam na wstępie, piszę na podstawie książki Massiego, w której w sposób opisane są zdarzenia. Nie sadzę, że to są dziwne rewelacje. Bo z tego co jest mi wiadomo Massie nie jest autorem harlequinów, tylko amerykańskim historykiem.
      Czytam obecnie książki o Tudorach, różnych autorów i jest też wiele sprzeczności. A kto ma racje, nie wiadomo, bo nikogo na miejscu nie było. Jest to jedynie interpretacja źródeł.
      pozdrawiam

      Usuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis