poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przypadek Ashlea (Przeminęło z wiatrem ).

                                                                                                                          źródło:www.pinterest.com

Przeminęło z wiatrem.
Najsłynniejszy melodramat na świecie.
Kto nie zna losów pięknej i silnej Scarlett O'Hara ?
Jej małżeństw, związków, namiętności, a przede wszystkim Wielkiej Platonicznej Miłości do Ashlea Wilkesa.
Uczucia, które przysłoniło, jej Prawdziwą Miłość jej Życia, którą był Rhett Butler.
Niemniej jednak miłość do Pana Wilkesa, ta iluzja napędzały ją do działania i życia.
Zwykle wszyscy myśląc o tym filmie wspominają związek Scarlett i Rhetta, pomijając związek Scarlett i Ashlea.
Bo, wbrew pozorom tą parę łączył specyficzny związek.
Ona, piękna, młoda, otoczona wianuszkiem wielbicieli, zakochała się.
Zakochała się w Nim.
Zakochała się miłością pierwszą, naiwną i idealną.
Dowiedziawszy się, że On planuje poślubić inną, zdobywa się na gest i wyznaje mu miłość. Niestety Ashlea nie traktuje tego wyznania poważnie, mówi, że również ją kocha jak wszyscy wielbiciele i nadal z nią flirtuje dając nadzieję na spełnienie ich uczucia.
Żeni się jednak z Melanią i wyrusza na wojnę.




Na złość Ashleowi, Scarlett wychodzi za mąż bez miłości za młodszego brata Melanii, który wkrótce ginie na wojnie.
W trakcie jednej z przepustek Ashlea spędza noc z żoną, ale rankiem kiedy wyrusza ponownie na front, przyjmuje prezent od Scarlett, tuli ją, karmi czułymi słówkami i całuje.
Podgrzewając tylko w kobiecie nadzieję, że kiedyś, gdzieś wreszcie będą razem.
Wojna trwa, Scarlett z miłości do Ashlea, pomaga w trudnym porodzie jego żony, wywozi chorowitą Melanię z synem, z ogarniętej wojną Atlanty, przywozi do Dwunastu Dębów i otacza opieką dopóki, młoda mama nie dojdzie do siebie.
 Ashlea wraca z wojny, ale jest nieporadny jak dziecko w mgle, to Scarlett musi być głową całego domu i rodziny, to ona, mając świetną głowę do interesów, dba o to, żeby jej bliscy mieli gdzie mieszkać i mieli co jeść.
Pan Wilkes kolejny raz nie może się oprzeć wdziękom pięknej Scarlett i całuje ją, tak, że kobieta dalej podtrzymuje w sobie wiarę w ich miłość.
Miłość, której nie ma i nigdy nie było.
O tym Scarlett dowiaduje się dopiero na łożu śmierci Melanii, kiedy to Ashlea targany rozpaczą, mówi, że żona była dla niego wszystkim i to bez niej nie wyobraża sobie dalszego życia.
Chwilowy smutek Scarlett spowodowany tą informacją, zmienia się w radość, dociera do niej, że dla Ashlea była tylko kobietą łechcąca jego ego, a prawdziwym i jednym mężczyzną jej życia jest ten który zawsze był blisko niej i kochał ją nad życie - Rhett.
Niestety za późno, Rhett nie mogąc znieść tego, że nigdy nie był przez Scarlett doceniony i kochany odchodzi...

                                                                                                                               źródło: www.fanpop.com

Scarlett O'Hara kobieta obdarzona urodą, inteligencją i silną osobowością zakochała się w mężczyźnie słabym. Nie umiejącym zadbać, ani o siebie, ani o rodzinę. Mężczyźnie, który nie dbając o swoich bliskich wyrusza na wojnę walcząc o sprawę, a po jej po powrocie pozbawiony rodzinnego majątku nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Mężczyźnie, który ma żonę, syna, a mimo wszystko schlebia mu i jest na rękę miłość innej kobiety. 
Kobiety, która jest gotowa dla niego zrobić wszystko, nawet kosztem swojej reputacji, a On no cóż korzysta z tego i nie pozwala jej o sobie zapomnieć.
Tymczasem obok Scarlett jest inny mężczyzna. Pewny siebie, ambitny, zaradny i opiekuńczy. Potrafi ją rozbawić, łamie dla niej konwenanse, jest wtedy kiedy go potrzebuje - to on wywozi Scarlett, Melanię z synem i rozhisteryzowaną służąca z ogarniętej wojną Atlanty. 
 Rhett kocha Scarlett bezgranicznie na tyle, że mimo świadomości, że ona darzy uczuciem innego żenią się z nią, a po ślubie jej życie zamienia w bajkę spełniając każde życzenie żony.
Mając cały czas nadzieję, na odwzajemnienie jego miłości...

Takich Panów Wilkesów jest nadal wielu, kobiety spotykają ich w swoim życiu i niestety marnują na nich swój czas, energię i uczucia. 
Bywa, że całe życie.
Na mężczyzn którzy nie są tego warci i godni, bo zwodzą i mamią obietnicami bez pokrycia.
Łechcąc tylko swoje ego i poprawiając samopoczucie. 
Mężczyzn, którzy nie umieją podjąć decyzji i nie wiedzą czego chcą. Mężczyzn słabych.
 Zaślepione iluzorycznym uczuciem nie dostrzegają prawdziwego mężczyzny, który może jest gdzieś obok, albo niebawem się pojawi...




                                                                                                                   źródło: www.scene-stealers.com

11 komentarzy:

  1. Ja kibicowałam Rhettowi ;-) Moja znajoma była ostatnio w takim beznadziejnym związku z żonatym mężczyzną, który obiecywał, że dla niej opuści żonę, gdyż to właśnie znajoma jest miłością jego życia. Ta bez przerwy powtarzała, jak to tę miłość widać w jego świetlanej postaci, ale tak biedakowi współczuje, bo taka trudna decyzja - kocha, a nie ma siły. Dobrze, że wreszcie na oczy przejrzała, wypiła trochę więcej alkoholu, ale już jest OK ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaja ja też cały czas byłam za Rhettem :-) a co do Twojej znajomej, znana historia, On oczywiście odejdzie od żony, która złą kobietą oczywiście jest, ale ponieważ to trudna decyzja to przecież on najbardziej cierpi bo za troje (-: szkoda czasu na takich typków, mało decyzyjnych...

      Usuń
  2. Super.
    Zapraszam do siebie:http://ohmagnifique.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. I jakim cudem ja nie widziałam tego filmu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika żartujesz? :-) czas nadrobić zaległości - wierz mi nie pożałujesz :-)

      Usuń
  4. Ja też go jakimś dziwnym trafem nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post :) Blog definitywnie przyciąga
    Zapraszam do mnie
    http://royal-princes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafnie sportretowany typ charakteru :) Ashley irytował mnie, kiedy czytałam książkę po raz pierwszy, gdy byłam nastolatką i irytuje nadal po wielu wielu latach. Powiem więcej irytuje mnie dużo bardziej, zapewne wpłynęły na to własne i cudze doświadczenia życiowe z takimi typkami w roli głównej. Panie - strzeżmy się Ashley'ów, bo mężczyźni to niebezpieczni mimo swej pozornej niewinności, przez tę niewinność, bezwład
    i wygodę życia właśnie. Cechy, który reprezentują nazywamy ashleizmem ;) Oczywiście, że Rhett bije go na głowę. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis