środa, 28 sierpnia 2013

Dietom mówimy kategoryczne NIE.

W tym dziale będę dla Was opisywać i dokumentować moje zmagania fitnesowe.
Jak większość kobiet, tak i ja, przeszłam przez okres diet. Chciałam być idealna. Inspiracją dla mnie były topowe modelki lat 90 Cindy Crawford, Claudia Schiffer, Naomi Campbell. Każda z nich ma około 180 cm i waży trochę pond 50 kg. O ile wzrostu bozia mi nie poskąpiła, z wagą było gorzej.  Zamiast iść w dół, uporczywie szła w górę. Wtedy właśnie za radą „mądrych czasopism” postanowiłam przejść na dietę. Próbowałam różnych wersji diet. Po miesiącu wyrzeczeń waga spadała o 5 kg. Zadowolona z efektu rzucałam się na zakazane jedzenie i powracałam z nawiązką  do starej wagi. Przełom nadszedł, gdy przeszłam na dietę kopenhaską, którą poleciła mi koleżanka. Przez 10 dni na śniadanie jadłam jajko na twardo popijane czarną kawą, na lunch grejpfrut z plastrem szynki, a obiad  składał się ze steku. Tamte dietowe dni wspominam koszmarnie. Ciągle było mi zimno, byłam zła i poirytowana, ale powiedziałam sobie, że wytrzymam i wytrzymała. Po przejściu tej cud głodówki i nadrobieniu z nawiązką zgubionych kilogramów przyszła refleksja i myśl, że to szaleństwo musi się zakończyć i gdzieś na pewno istnieje złoty środek.
Nigdy nie byłam typem sportowca. Zajęć z w-f nie cierpiałam. Były monotonne i nudne. Poza tym zawsze była siatkówka, a ja miałam problemy z wybiciem piłki.



Ćwiczenia w domu zaczęłam z płytą Cindy Crawford pt. „Kształtuj swoje ciało”. Pamiętam, że z trudem wykonywałam jeden 40-minutowy trening. Dzisiaj mogę z czystym sumieniem polecić tę płytę osobom początkującym. Zawiera ona dwa zestawy 40-minutowych ćwiczeń poprzedzonych rozgrzewką. Modelka w trakcie treningu skupia się na brzuchu, pośladkach i udach. Tempo ćwiczeń nie jest zawrotne, są przerwy na odpoczynek oraz picie wody. Nieco ciekawsza i bardziej wymagająca jest kolejna płyta modelki pt. „Nowe wyzwanie”. Trening jest dłuższy i urozmaicony. Są elementy zaczerpnięte z karate, a także z kick boxingu. Ten trening jest moim faworytem, bo nie lubię monotonnych ćwiczeń w jednym tempie. Także polecam osobom początkującym i średniozaawansowanym.
Gdy znudziły mnie treningi z modelkami (po drodze była jeszcze płyta Claudii Schiffer), zaczęłam chodzić na fitness. Fajna sprawa w lecie, kiedy można szybko wziąć prysznic, założyć sukienkę i pobiec do domu. Gorzej sytuacja przedstawia się zimą, kiedy mamy na sobie parę warstw ubrań.
Dlatego, kiedy natrafiłam na jej płyty, wiedziałam, że to jest to i żadna inna trenerka, może oprócz Jiilian Michaels, mnie nie porwie. Oczywiście mowa tu o Ewie Chodakowskiej, której płytę kupiłam pond rok temu. Od tej pory ćwiczę w miarę regularnie, nie jestem na żadnej diecie. Nie chudnę, ale też nie tyję. Mam więcej energii i częściej się uśmiecham. 
A oto mój brzuch przed ćwiczeniami i po, podkreślam że cały czas nad nim pracuję.





15 komentarzy:

  1. Hej też doszłam do tego samego wniosku. Po co stosować diety i być nieszczęśliwą. Ja lubię jeść ;) więc wzięłam się za ćwiczenia. Robię brzuszki, czasami biegam i czuję się lepiej. Nie zależy mi na gubieniu wagi, tylko na wyglądzie mojego ciała, żeby nie było obwisłe a jędrne i miłe dla oka. :)

    zapraszam do siebie (dopiero zaczynam i przydało by się odrobinę wsparcia :) )

    khalesiceylan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za komentarz. Ja ćwiczę również dla dobrego samopoczucia, no i wyglądu.
    Trzymam kciuki za bloga!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Przeczytałam cały blog. Bardzo fajnie skomponowane, różnorodne posty. Pisz jak najwięcej!!
    Pozdrawiam! Ostatnio ściągnęłam sobie ćwiczenia z jej strony i też spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuje za miły komentarz:) trzymam kciuki za Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wonderful post...I like your blog.^^
    Maybe follow each other on bloglovin?
    Let me know follow you then back.
    Lovely greets Nessa

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie! Ćwiczenia to chyba rzeczywiście najlepsze rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam, moja motywacja jest zerowa, a jedyny sport jaki lubię, to chodzenie xD
    Chociaż ciągle obiecuję sobie, że porobię jakieś ćwiczenia na brzuch i pośladki, bo marzy mi się pozbycie fałdki i ładniejsze, bardziej krągłe pośladki.
    W sumie to nie chcę się odchudzać, ale zmienić tłuszczyk na mięśnie. Waga 50 kg przy 163 cm wzrostu jest chyba ok?
    Masz piękny brzuch : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuje. Trochę pracy mnie to kosztuje, no i zawszę wolę moment po ćwiczeniach niż przed. Spacery też uwielbiam. Jakoś ćwiczenia weszły mi w nawyk, jak mam dłuższą przerwę to mi czegos brakuje.Waga super, nie dajmy się zwariować.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wczoraj zrobiłam 25 km na rowerze i czułam się znakomicie.
    Trzymaj tak dalej.

    M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow jestem pod wrażeniem.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje, kwestia wytrwałości.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Thank you so much for the follow.
    Follow you back on bloglovin.
    Lovely greets

    OdpowiedzUsuń
  13. też zacznę ćwiczyć w domu oraz basen i jazdę na rowerze. zobaczymy efekty po tym ;)
    zapraszam do siebie ;)
    paullista.blogspot.com - moja historia, moje życie ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis