piątek, 11 listopada 2016

Well done Bridget Jones.

                                                                                                                           źródło: www.Vulture.com

Jones. Bridget Jones.
Książkę – Dziennik Bridget Jones pierwszy raz czytałam parę lat temu i byłam nią zachwycona. Kobieta z krwi i kości, z kompleksami, nie idealna, wrażliwa, zabawna i urocza. Próbuje z różnym skutkiem ułożyć sobie życie osobiste i zawodowe. Nawiązuje romans z mężczyzną czarującym, aczkolwiek nieodpowiedzialnym i niedojrzałym emocjonalnie, okazuje się bowiem, że nie jest jedyną kobietą w jego życiu, zmienia pracę, w międzyczasie nieustająco walczy ze swoją wagą,  nałogiem palenia papierosów, jednocześnie starając się utrzymywać dobre relacje z rodzicami, wspiera swoich przyjaciół i próbuje rozgryźć intencje niejakiego Pana Marka Darcy, który pojawił się na jej drodze. Życiowo, zabawnie, z ironią czasami bardzo gorzką, po to by za chwilę poczuć smak słodkiego cukru taka dla mnie była pierwsza książka o losach Bridget. Dość szybko więc sięgnęłam po drugą część i znowu się nie zawiodłam. Niebawem po sukcesie książki pojawiła się informacja, że ma powstać wersja filmowa Dziennika i tutaj przyznam szczerze, że o ile męscy bohaterowie jak Mark Darcy a w tej roli jeden z moich ulubionych aktorów Colin Firth i Daniel Cleaver, a w jego roli Hugh Grant, wzbudzili mój zachwyt o tyle obsadzenie w roli Bridget – Renee Zellweger jakoś mnie nie przekonywało. 


Jednak po obejrzeniu filmu całkowicie zmieniłam zdanie. I Jones jaką widzę zawsze ma i będzie dla mnie mieć twarz Renee. No właśnie twarz naturalną, lekko pulchną, dziewczęcą i uroczą. Dlatego też kiedy jakiś czas temu w świat poszły dwie informacje, że Helen Fielding napisała trzecią część historii Bridget, i że prawie na pewno powstanie również jej wersja kinowa, to ponownie z niepokojem pomyślałam o głównej bohaterce. Po pierwsze niestety jakoś zawsze tak jest, że jak powstanie bardzo dobry film, reżyser, producenci i cała ekipa filmowa chcą iść za ciosem tworzą i wypuszczają na rynek drugą część i trzecią czy kolejne i naprawdę rzadko kiedy te koleje części są tak dobre jak pierwsza, a już naprawdę wyjątkiem od reguły jest, że kolejne części są jeszcze lepsze niż jedynka. Po drugie niestety śledząc czy to prasę kolorową czy Internet nie umknęła moje uwadze informacja o zmianie rysów twarzy aktorki która wcielała się w rolę Jones. Zmiana moim zdaniem bardzo na niekorzyść i postaci i samej Renee, która w pewnym momencie nie była podobna nawet do samej siebie. (-:

                                                                                                                  źródło: www.derekwinnert.com

Z niepokojem więc, ale i z ogromną ciekawością wybrałam się więc na długo zapowiadany i oczekiwany film – Bridget Jones Baby. I szczerze? Nie zawiodłam się, a wręcz jestem zachwycona. Zacznę jednak od minusów żeby optymistycznie jednak dojść do wielu plusów.
                                                                                                                      źródło: www.ScreenRant.com

Pierwszy minus brak Daniela Cleavera, a więc Hugh Granta na szczęście godnie i nie zwykle czarująco zastąpił go Patrick Dempsey w roli Jacka Qwanta, drugi minus i tu można mi zarzucić, że się już czepiam, ale jednak twarz głównej bohaterki, wiadomo że od nakręcenia pierwszej i drugiej części przygód Bridget Jones upłynęło ponad 10 lat i naturalne zmiany w wyglądzie głównych bohaterów wręcz uwiarygodniają kolejną część, jednak interwencja w zmiany rysy twarzy jak dla mnie jest na nie. Na szczęście Reene ma tyle czaru i uroku osobistego, że przymykając jedno oko można zapomnieć o tym minusie, również dlatego, że poza tym film jest naprawdę fantastyczny.

I tutaj mogę z powodzeniem i szczerze przejść do zachwytów. Trzecia filmowa część chociaż zupełnie odmienna od trzeciej części książkowej jest po prostu rewelacyjna. Nawet nie wiem czy nie lepsza niż pierwsza i druga? Nic nie traci na swojej aktualności, ogromnie zabawna, wzruszająca, okraszona rewelacyjną muzyką, wiarygodna, ciepła i ciekawa.
                                                                                                                        źródło: www.Neatorama.com

Nasza Kochana Bridget w najnowszym filmie  jest czterdziestolatką i właśnie spodziewa się swojego pierwszego dziecka. Z Kim ? no cóż tu pojawia się mały problem bo kandydatów na ojców jest dwóch i każdy z nich nie mniej przystojny, dobry i zakochany w Jones. Patrząc na obu Panów aż żal któregoś odrzucić z czym i Bridget ma nie lada problem.
Tak więc nasza bohaterka przeżywa kolejne rewolucje w pracy - gdzie pojawia się nowy młodszy szef i jego ekipa, a Ona musi utrzymać swoje stanowisko pracy oraz w życiu osobistym związane z nowym doświadczeniem jakim jest stan błogosławiony, a także w życiu miłosnym, bo nie wie którego z dwóch kandydatów wybrać na towarzysza życia i który z nich jest ojcem jej dziecka.
Do tego przezabawna Emma Thompson jako Pani Doktor i cała ekipa przyjaciół kochających Bridget - taką jaka jest :-)
Mogę tylko napisać Well done.

8 komentarzy:

  1. O tym, że film jest naprawdę świetny świadczy, że jakimś cudem zaciągnęłam na niego mojego męża i... podobał mu się !!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze obejrzeć go koniecznie i porównać z książką, która mi się strasznie lekko czytało :) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze obejrzeć go koniecznie i porównać z książką, która mi się strasznie lekko czytało :) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam wszystkie części, trzecia podobała mi najbardziej, nie spodziewała się, że będzie aż tak dobra, uśmiałam się co nie miara. ale książki niestety nie przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh kochana Brydzia! Uwielbiam ja zawsze i wszędzie! Jesienia chyba najbardziej a trzecia czesc jest cudowna! Mysle ze to jedna z lepszych komedii w tym sezonie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzecia część jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam to niedawno i przez pierwsze 30 minut nie mogłam przestać się śmiać. Potem już trochę mniej się śmiałam, ale na końcu ta scena z gazetą, normalnie się popłakałam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie umarłam ze śmiechu w kinie. Przegenialny film. Kocham Bridget. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za komentarz :-)
Jeśli podoba Ci się na blogu zapraszamy do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ShareThis